=============================================
Nikt nie zawłaszczy "Wydarzeń Ustrzyckich 1980 ", ani nie wymaże nazwisk wielu bohaterów- Polaków, którzy w Porozumieniu Ustrzyckim wywalczyli przejęcie z latyfundiów państwowych 60 000 ha piastowskiej, polskiej ziemi.
Była to gwarancja niedopuszczenia do depolonizacji Bieszczadu w razie osłabienia państwowości polskiej. Co zresztą w 1989 roku nastąpiło. Z zabezpieczeniem prawnym własności. Nadzorował postulat pod kątem prawnym Przedstawiciel Emigracyjnego Stronnictwa Narodowego Mec, Franciszek Szwed. /Patrz Porozumienie Ustrzyckie/.
Dlatego, powstanie Federacji Rolników, Robotników i innych Grup Zawodowych Bieszczadów z siedzibą w Hoszowie /zorganizowała Strajk Ustrzycki/ , jak i sam strajk, zostało całkowicie udokumentowane przez W. F. D. i obecnie znajduje się w Filmotece Polskiej./Kilkadziesiat dni nagrań/.
Banderowsko -kosmopolityczny IPN w Rzeszowie oszukuje Polaków/twierdząc , że nic o tym nie wie.
A co piszą inni o Wydarzeniach Ustrzyckich. Tak bedzie wiarygodnie. Przeczytajmy.
Przewodniczący Ogólnopolskiego Strajku w Ustrzykach Dolnych Antoni Wojnarowicz.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Nasze POŁONINY" - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne.
NASZE POŁONINY
Artyku�y » ~ Archiwum » [Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie
18 lutego 1981 roku delegacja rządowa pod kierownictwem wice- ministra rolnictwa Andrzeja Kacały podpisała porozumienie ze strajkującymi w Rzeszowie rolnikami. Dwa dni później 20 lutego ta sama komisja podpisała porozumienie z rolnikami strajkującymi w ustrzyckiej siedzibie MKZ Solidarność. Porozumienia te trzecie w kolejności po Gdańskich i Szczecińskich regulowały sprawy na linii wieś – rząd i otwierały drogę do rejestracji związku zawodowego Rolników Indywidualnych Solidarność.
Tak to się zaczęło
Motorem sprawczym ustrzyckiego strajku był rolnik z Hoszowa Antoni Wojnarowicz. Dla ogółu wyszedł z cienia gdzieś w 1980 roku, z nikomu nieznanego rolnika stał się nagle chłopskim przywódcą, towarzyszącym miedzy innymi Lechowi Wałęsie w czasie jego wizyty w Ustrzykach. Wojnarowicz od samego początku swojego działania miał swoich zagorzałych zwolenników, miał też równie duże grono swoich przeciwników. Echa tamtych sporów przetrwały do dziś. Antoni Wojnarowicz twierdzi, że wcale nie był człowiekiem znikąd, bo przecież ruch z roku 1980 musiał mieć swoją genezę, ktoś to wcześniej przygotował, w Bieszczadach robił to między innymi właśnie on. Uważał, że robotniczy i rolniczy ruch związkowy powinien mieć swój początek tu na dole. Takie postępowanie było sprzeczne z koncepcja KOR-u, który narzucał wszystkim swoje założenia i tworzył podporządkowane sobie lokalne struktury związkowe. Owocem pracy Wojnarowicza było stworzenie Federacji Robotników Rolników i Innych Grup Zawodowych Bieszczadów. Pierwsze koło Federacji powstało 7.09. 1980 roku w Teleśnicy Oszwarowej, następne powstały w Ustianowej, Łobozewie. Od samego początku tworzenia Federacji koncepcja ta miała przeciwników wśród tworzącej się Międzyzakładowej Komisji Związkowej Solidarność w Ustrzykach Dolnych. Z MKZ jedynie Jarosław Waszczuk, Roman Wrosz, Sławomir Dziennik ściśle współpracowali z Wojnarowiczem. 9.11.1980 roku z inicjatywy Federacji zorganizowany został Sejmik Regionu Bieszczadów, który miał stanowić faktyczny sprawdzian poparcia całej społeczności dla oddolnego działania na rzecz regionu. Podczas Sejmiku zostały zaproponowane uczestnikom uchwały dotyczące spraw społeczno- gospodarczych. Był to zarazem zalążek przeszłych postulatów strajkowych. W grudniu zapadła decyzja o zorganizowaniu strajku. Mimo, że decyzja o strajku wyszła z Federacji, nikomu nie zamykano drogi do współuczestnictwa na równych prawach. Zaproszeni do udziału w przygotowaniach do strajku działacze MKZ zaczęli jednak opóźniać moment rozpoczęcia akcji strajkowej. W związku z tym po puszczeniu mylnej informacji o tym, że strajk rozpocznie się w Lesku, 29.12.1980 roku o godzinie 10,00 strajkujący wkroczyli do sali konferencyjnej Urzędu Miasta Ustrzyki Dolne. W chwilę później zgodnie z ustaleniami strajkujący wysłali zaproszenia do wszystkich środowisk społecznych do wzięcia udziału w strajku, czy też do przedłożenia strajkującym swych własnych postulatów.
Co zawierały postulaty
Strajk stanowił pewne zaskoczenie zarówno dla władz krajowych Solidarności jak i dla KOR-u. Do Ustrzyk zjechała Rada Krajowa Solidarności Wiejskiej, próbując namówić wszelkim sposobami uczestników do przeniesienia strajku do Rzeszowa. Działania te nie powiodły się, a strajkujący w dalszym ciągu okupowali Urząd Miasta. W miarę rozwoju akcji strajkowej, rosła też liczba postulatów. Najważniejszymi z nich były między innymi postulaty likwidacji ośrodków Urzędu Rady Ministrów. Arłamów miał by się stać sanatorium przeciwgruźliczym dla rolników, Trójca czymś na kształt domu opieki społecznej, Muczne i kilka obiektów wokół Arłamowa miały powrócić do swych dawnych właścicieli, czyli nadleśnictw: Bircza i Stuposiany. Ziemie i pozostałe obiekty miały przypaść gminom Ustrzyki, Lutowiska, Bircza. Pałacyk w Olszanicy miał się stać Gminnym Ośrodkiem Kultury. Strajkujący żądali powrotu do starych nazw miejscowości, które zmieniono w latach siedemdziesiątych. Między innymi Uherce nazwano Nową Wsią, Muczne Kazimierzowem. Postulowano też pewne zmiany administracyjne, jak choćby przyłączenie do gminy Ustrzyki Daszówki, Teleśnicy, Łobozewa, Sokola należących do tego czasu do gminy Solina. Szczególny opór wśród strajkujących budziła grabieżcza gospodarka rolna Igloopolu na terenach o największych walorach przyrodniczych , miedzy innymi na granicy ze ścisłymi rezerwatami przyrody. Przykładem szczególnej dewastacji jest zmeliorowanie, wykarczowanie terenów w Wołosatem, gdzie prace prowadzono przy pomocy materiałów wybuchowych. Były też postulaty dotyczące drobnych , ale istotnych dla mieszkańców problemów. Domagano się też od rządu opracowania koncepcji mającej na celu rozwój gospodarczy wsi, przekazanie ogromnych środków defraudowanych przez Igloopol i SKR-y w zarządzanie przez społeczność lokalną i pracowników. Za najgłówniejsze z postulatów uznano tworzenie samorządu wiejskiego oraz samorządów w zakładach pracy, a także respektowania przez władze uchwał zebrań wiejskich. Ustrzyki Dolne stały się w tym czasie centrum inicjującym aktywność społeczno- gospodarczą i były obiektem zainteresowania reszty Polski.
Wymuszone –akcją ZOMO- przenosiny
7.01.1981 roku Antoni Wojnarowicz został zaproszony do Rzeszowa na spotkanie z Wałęsą. Pojechał tam razem z Nowackim. Na miejscu okazało się, że żadnego spotkania nie będzie, a wyjazd ten był kolejną próbą przeniesienia strajkujących w Ustrzykach do Rzeszowa. Wojnarowicz sprzeciwił się temu po raz kolejny i wrócił do Ustrzyk, po drodze zatrzymany został przez milicje w Olszanicy. Gdy po kilku godzinach wypuszczono go i dotarł do Ustrzyk strajkujących już nie było w Urzędzie. Szyby zdobiły jedynie napisy, że urząd będzie nieczynny z powodu dezynfekcji. W tym czasie strajkujący zostali z Urzędu wyprowadzeni przez oddziały ZOMO. Jan Kot działacz Solidarności w ZBL Ustrzyki mówi- Obserwowałem tą akcję z zewnątrz. ZOMO- cy nie mieli wprawdzie broni, ale wyglądali groźnie. W kaskach z osłonami na twarz, z tarczami, otoczyli budynek urzędu, zakazując zbliżania się tam komukolwiek. Część z nich z dowódcami i prokuratorem Zygmuntem Słabikiem weszła do budynku. Po jakimś czasie uczestnicy strajku zaczęli wychodzić. Jak się później dowiedziałem , w stosunku do strajkujących nie użyto wprawdzie siły natomiast grożono im sankcjami karnymi. Część ze strajkujących postanowiła udać się do Rzeszowa. Tam też jednak wielu z nich zdecydowało się kontynuować strajk w siedzibie ustrzyckiego MKZ w rynku. Wprawdzie ówczesny przewodniczący MKZ Władysław Śnieżek ostro przeciw temu oponował, lecz w tym samym dniu został usunięty z tej funkcji, a jego następca Bogdan Ferenc wyraził zgodę na strajk w siedzibie MKZ. To właśnie w tym budynku strajkujących odwiedził Lech Wałęsa, który przyjechał do Ustrzyk ze sporą grupą działaczy między innymi z Bogdanem Lisem. Właśnie wtedy Wałęsa wożony przez Wachowskiego wybrał się do Arłamowa. Tam zaś nie udało mu się sforsować szlabanu po długich pertraktacjach z chroniącymi ośrodka wojskowymi. Po powrocie z Arłamowa spotkał się z mieszkańcami Ustrzyk w sali widowiskowej Zakładów Drzewnych w Ustianowej. Zapewne nie myślał nawet wtedy o tym, że już niebawem wpuszczą go do Arłamowa , ale w jakże odmiennej i tragicznej dla kraju i Solidarności sytuacji. Tam właśnie spędził kilka miesięcy swojego internowania.
Szczęśliwy finał strajku
Upór Wojnarowicza, Derewońki, Wojtczaka, Karubina, Dziennika , Waszczuka, Sabary, Pałasza, Moskalika, Domaradzkiego, Cyconia, Czaplickiego, Barlewicza, Kołodzińskiego, Walczaka i wielu innych, przychylność Antoniego Kopaczewskiego szefa Solidarności w Rzeszowie spowodowała to iż strajk ustrzycki stał się równie ważny jak rzeszowski i komisja rządowa prócz Rzeszowa przyjechała na rozmowy 3 i 19 lutego do Ustrzyk. Zaś 20 lutego dwa dni po Rzeszowie podpisano porozumienie w Ustrzykach Dolnych. Prócz przedstawicieli strony rządowej i członków Komitetu Strajkowego w Ustrzykach porozumienie to parafowali również w imieniu Rady Krajowej NSZZ Solidarność Lech Wałęsa i Bogdan Lis oraz Antoni Kopaczewski z Rzeszowa.
Polskie piekiełko
Ustrzyki Dolne nie mogą się poszczycić zbyt wieloma pamiątkami historycznymi. Fakt podpisania porozumień jest więc niezmiernie ważnym momentem w najnowszej historii kraju, a szczególnie miasta. Wydawać by się mogło, że zostanie w jakiś sposób upamiętniony. Tak się też stało, pamiątkową tablicę umieszczono na frontonie kościoła św. Józefa Robotnika, bo też kościół ten zbudowano na podstawie jednego z ustrzyckich postulatów. Jednak zapomniano o znajdującym się w centrum Ustrzyk budynku gdzie strajk został szczęśliwie sfinalizowany. Pełno tu tablic informujących o możliwości kupna mebli, o handlu odzieżą, o tak szacownych instytucjach jak PCK, Związek Inwalidów Wojennych, brak zaś choćby skromnej informacji o tym, co tutaj się działo 25 lat temu. Przez rynek przewija się rocznie tysiące turystów, niemających świadomości o wydarzeniach, które tutaj miły miały miejsce, ba nawet najmłodsi mieszkańcu Ustrzyk też nie potrafią powiązać tego budynku z wydarzeniami z przed ćwierćwiecza. Szkoda. Jak wynika z rozmów zadziałało tu typowe polskie piekiełko. Kilka grup i grupek chciałoby zawłaszczyć ten fakt tylko dla siebie. Obchody rocznicy porozumień zorganizowano w Rzeszowie zaproszono tam też władze Ustrzyk oraz działaczy Solidarności, pojechali nawet ci, którzy wtedy mieli po kilkanaście lat. Zabrakło jedynie miejsca dla wielu tych, którzy strajk rozpoczęli i dotrwali w nim do końca. Oglądałem nie tak dawno w telewizji film z tamtych czasów „Chłopi – 1981”, zobaczyłem twarze tych, którzy strajk zorganizowali, widziałem tam nawet siebie wszak byłem członkiem MKZ i uczestniczyłem w spotkaniu z Wałęsą. Historia ma to do siebie, że pewnych rzeczy nie da się wymazać, tak też jest z tymi wydarzeniami. Organizatorami strajku, sygnatariuszami porozumień byli ci, a nie inni ludzie i żadne manipulacje na nic się tu nie zdadzą. Cenzura wszak już przecież nie istnieje.
Wiesław Stebnicki
[Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie
» [Nr 2/42] Porozumienia Ustrzycko- Rzeszowskie
Bylem widzialem
Pozdrowienia z Kaliforni
Jaroslaw Waszczuk
Dodano 06 Marca 2017 przez ~Jaroslaw
Złowrogie zwiastuny Okrągłego Stołu
Od „wydarzeń ustrzyckich” 1980 roku minęły już dziesięciolecia. Liczna rzesza rzekomych organizatorów tych wydarzeń i nawet mianowany przez IPN rzekomy Przewodniczący Strajku Ustrzyckiego, korowiec, ówczesny lider komuny hipisów Wieńczysław Nowacki , mają się dobrze. Odznaczeni wysokimi orderami, obdarzeni synekurami, niewątpliwie pozostawili po sobie dowody swoich bohaterskich czynów. Zapewne, udokumentowali osiągnięcia filmami, dokumentami, licznymi wspomnieniami.
Niestety. Nic z tego. Odznaczeni i IPN milczą!
Jak zauważyła redakcja ustrzyckich „Połonin”, wszyscy wypinają piersi, ale o kulisach „Wydarzeń Ustrzyckich” nic nie mówią. Dlaczego wszyscy się wstydzą? Redakcja zapytuje. Nie pamiętają zdarzeń, pomimo że wydarzenia organizowali?
Ministrowie
a zarazem bankowi pełnomocnicy Sorosa, Balazs i inni
posłowie co 4 lata przed wyborami pojawiali się w
siedzibie ustrzyckich Burmistrzów i przyjmowali
specjalne hołdy. W sali konferencyjnej w Ustrzykach,
gdzie obecnie wisi portret honorowego
obywatela- likwidatora polskiego Strajku
Ustrzyckiego Lecha Wałęsy. W miejscu,
gdzie rozpoczął się pierwszy Strajk Chłopski w
obozie państw socjalistycznych.
Nie pamiętają! Ale dlaczego?
Wnikliwy Dyrektor ustrzyckiego Liceum Ogólnokształcącego, historyk Arkadiusz Lupa swoje wątpliwości przekazał uczniom, i uznał że obecność na organizowanych przez władze państwowe, samorządowe, kościelne, IPN-owskie tych pseudo uroczystościach, to strata czasu.
Instytut
Pamięci Narodowej w ramach „Polskiej Polityki Wschodniej”
a także nowej poprawności politycznej świadomie nie chce
ujawniać całości swoich zasobów. A szczególnie, wszystkich
dowodów źródłowych, dotyczących udziału Polaków podczas
próby naprawy państwa w 1980 , ale także
dotyczących walki z antypolskimi strukturami
umiejscowionymi w Solidarności. Tych kombatantów w
obecnych czasach zepchnięto do podziemia.
W tym z bardzo dobrze zakonspirowaną, popieraną między innymi przez kierownictwo strajku studenckiego w Lublinie /Adam Pęzioł/ banderowską organizacją „Wolność”. Należy przypomnieć, że organizacja ta finansowana przez USA i Kanadę w swoim programie zakładała, wykorzystując wpływy w Kościele i Solidarności, oderwanie Ziem płd.wschodniej Polski na rzecz przyszłego państwa banderowskiego.
Niewygodne
również dla IPN-u były działania Komitetu Strajkowego
zapobiegające depolonizacji zarówno Piastowskich
Bieszczadów /parafia Jasień i Miejsce Piastowe/ jak też
Ziem Odzyskanych. Liczne dokumenty, świadectwa ludzi tych
czasów a przede wszystkim zapisy Wytwórni Filmów
Dokumentalnych leżą ukryte w zasobach Filmoteki Polskiej i
są całkowicie zapomniane. To właśnie z tych powodów
realizacja zapisów Porozumienia Ustrzyckiego dotycząca
przeznaczenie 60000 ha gruntów latyfundiów
panstwowych na rzecz polskich rodzinnych gospodartw
rolnych i zagwarantowanie prawne tej własności. Po 1989
roku, zgodnie z naszymi przewidywaniami
latyfundia przeznaczono na cele depolonizacji Bieszczadu.
Następowała stopniowa depolonizacja nie tylko Bieszczadu
, ale i i Ziem Odzyskanych. Piastowska ziemię
zagrabiaja Ukraińcy i inni cudzoziemcy . O tym IPN nie
napisze.
To z tego powodu ludzie kreujący wówczas programy społeczne w Bieszczadach, są nieznani i niszczeni.
Znamienny
przykład zawłaszczania wydarzeń historycznych,
prezentowany jest osobiście przez Prezesa Instytutu
Pamięci Narodowej prof. Szarka, który do dzisiaj nie jest
w stanie ustalić składu personalnego kierownictwa Strajku
Ustrzyckiego i zapoznać się z jego genezą. Natomiast
aktywnie wspomaga tworzenie i fałszywej martyrologi
wyzwoleńczej „ państwa banderowskiego”. Co jest
niebezpieczne i dla Polski i Polaków zamieszkujących
Bieszczady. IPN kreuje pseudo-bohaterów- „ukraińskich
bohaterów narodowych” walczących na terytorium
Rzeczypospolitej o swoje państwo. I jak już podniesiono,
skrzętnie ukrywa cele ówczesnego protestu i fakt walki z
depolonizacją Bieszczadów.
I nie
tylko dotyczy to dr. Szarka. Prezydent Polski Karol
Nawrocki finansując kosmopolityczny i banderowski pomnik
Wolnosci i Solidarności na Tarnicy, zafałszował historię
Bieszczadu.W otwartym liście, pominął osadnictwo
piastowskie na prawie polskim w czasach gdy żadnych
ukraińców ani banderowców nigdzie nie było. Antypolskiej
Cerkwii Grekokatolickiej, swięcącej widły i siekiery
a powołanej Dekretem przez za
borcę Marię Teressę von Habsburg, również nie było.
Wręczanie osobiste przez Prezesa IPN prof. Szarka, który w tym celu udaje się do Bieszczad, najwyższych odznaczeń osobom które nie były organizatorami wydarzeń ustrzyckich ani nie kierowały strajkiem a są obywatelami narodowości ukraińskiej, kompromituje całe obecne państwo polskie. Jest policzkiem dla świadomej części Narodu Polskiego. Utwierdza w przekonaniu inne państwa, że Polacy swoimi siłami nie są w stanie utrzymać suwerenności.
Jeżeli IPN chciałby poznać genezę i kulisy Strajku Ustrzyckiego, to powinien zwolnić z pracy w trybie natychmiastowym wszystkich banderowców oraz zapoznać się z szeregiem istotnych wydarzeń, mających wpływ na podpisanie Porozumienia Ustrzyckiego.
I.
Zwołany przez Federację Robotników, Rolników i Innych Grup Zawodowych Bieszczadów */ wcześniej Konsylium Narodowe* /, w dniu 9 listopada 1980 roku Sejmik Regionalny w Ustrzykach Dolnych spotkał się z dużym poparciem społecznym. W trakcie obrad wysunięto między innymi dwa główne postulaty. Parcelację nonsensownych latyfundiów państwowych i przeznaczenie uzyskanych 120000 tysięcy hektarów na powiększenie istniejących gospodarstw chłopskich i zorganizowanie osadnictwa wraz z małym przetwórstwem rolnym. Drugi postulat dotyczył ustawowego zagwarantowania prawa własności wszystkim gospodarstwom rodzinnym, łącznie z nowo tworzonymi na bazie substancji polskiej, spośród pracowników rolnych.. Sprzeciw wobec tych uchwał wyrazili przybyli z Warszawy przedstawiciele KOR-u w tym Wiesław Kęcik*, którzy spowodowali zawieszenie prac nad tym projektem. Na wniosek Przewodniczącego Sejmiku Antoniego Wojnarowicza przegłosowano uchwałę o przeprowadzenie kampanii informacyjnej na terenie całej Polski, dotyczącej osadnictwa i utworzenia gospodarstw rodzinnych w Bieszczadach
II.
Protest okupacyjny w Urzędzie Miasta w Ustrzykach Dolnych nałożony 29 12 1980 roku przez Federację Rolników Robotników i Innych grup Zawodowych dotyczył między innymi podniesionych już żądań na Sejmiku Regionalnym. Sprzeciwu finansowania przez państwo uspołecznionego rolnictwa kosztem gospodarstw chłopskich oraz tolerowanie sabotażu gospodarczego i marnotrawstwa w tym sektorze. Wysunięto również postulat likwidacji przedsiębiorstw rolnych, URM i innych latyfundiów państwowych, zorganizowanie osadnictwa oraz zabezpieczenie ustawowe prawnej własności wszystkim rolnikom którzy utworzą rodzinne gospodarstwa rolne na terenie Bieszczadów. W tym pracowników zakładów rolnych. Podparty został kopiami podań o nabycie gruntów rolnych składanych przez obywateli do 12 gmin płd. wschodniej Polski. W założeniu postulat ten miał dotyczyć również obszaru Ziem Odzyskanych z tego powodu, że dotychczasowa polityka socjalizacji wsi sprzyjała wysuwanym zakulisowym żądaniom Niemiec o zwrot tych ziem. Były to działania niejawne prowadzone od czasów Chruszczowa */pochodzenia ukraińskiego/ który był pośrednikiem Niemców, ale prowadził też, jako Ukrainiec * rozmowy dotyczące powiększenia * terytorium sowieckiej republiki ukraińskiej. Wtedy też wykorzystując funkcję Sekretarza KPZR, odebrał Rosjanom Krym.
W związku z nieugiętym stanowiskiem ustrzyckiego komitetu strajkowego w sprawach istotnych dla Polaków, przedstawiciele KOR-u zwołali zamknięte wyjazdowe posiedzenie zarządu krajowego Solidarności Wiejskiej. Wówczas zażądano przeniesienia Komitetu Strajkowego z Ustrzyk do Rzeszowa i negatywnie odniesiono się do niektórych ogólnopolskich postulatów w tym do ochrony substancji polskiej w Bieszczadach. Za główny argument przekazany telefonicznie przez Lecha Wałęsę przyjęto rzekome istnienie instalacji nuklearnych w Arłamowie. Wcześniej Ordynariusz Przemyski ks. Biskup Ignacy Tokarczuk* przyjął Przewodniczącego K.S, i wyraził nadzieję na udział w Zarządzie K.S. również obywateli pochodzenia ukraińskiego. Zapewnił też że określone osoby, na strajku będą wspierać interesy gospodarki chłopskiej.
III
6 stycznia 1981 roku po raz pierwszy Komisja Rządowa przybyła do Ustrzyk Dolnych, bez stosownych pełnomocnictw. Zadaniem organów bezpieczeństwa było wysondowanie nastrojów, podziałów wewnątrz w kwestiach programowych, gdyż do tej pory nie udało się umieścić służbom żadnego TW. Ponieważ w tym dniu pojawiło się wraz z Komisją szereg „korowskich ekspertów” Prezydium Komitetu Strajkowego obawiając się wewnętrznych incydentów/, w tym sabotażu* już bardzo aktywnej małej grupki ukraińców, nie ujawnił pełnej listy postulatów i szybko zakończył rozmowy. Już w tym okresie te środowiska wraz z Wieńczysławem Nowackim obcesowo traktowały delegacje środowisk narodowych, które próbowano odsyłać z Ustrzyk Dolnych.*. Co potwierdziła znana dziennikarka Teresa Torańska..
V
12 01 1981 roku po uprzednim zaproszeniu przewodniczącego strajku ustrzyckiego Antoniego Wojnarowicza, przez Lecha Wałęsę i Artura Balazsa do Rzeszowa, siły bezpieczeństwa spacyfikowały strajkujących i wywieziono wszystkich pociągiem do Rzeszowa. Krótko przed akcją, przybyła z zewnątrz grupą korowska przed kamerami podjęła uchwałę o przeniesieniu strajku ustrzyckiego do Rzeszowa. Organa bezpieczeństwa pozwoliły im swobodnie głosować zaś powracający z Rzeszowa Przewodniczący Strajku został aresztowany.
Następnego dnia Przewodniczący Strajku Ustrzyckiego wraz z Leonem Czaplickim, Emilem Faranem, Władysławem Moskalikiem, Tadeuszem Kulińskim siłą uwolnili przetrzymywanych w Solidarności Rzeszowskiej rolników bieszczadzkich. Przekazujący fałszywą informację wzywającą przewodniczącego Strajku Ustrzyckiego do Rzeszowa w dniu jego pacyfikacji Wieńczysław Nowacki pozostał już na stałe w Rzeszowie. Zgodnie z wcześniejszym „kryzysowym” ustaleniem z przedstawicielami dużych zakładów w Ustrzykach /Sławomir Dziennik, Jarosław Waszczuk, Andrzej Stachyrak, Tadeusz Ostrowski, Tadeusz Kuliński, Katarzyna Wróblewska, Jerzy Czelny z Krosna /, powracający z Rzeszowa zajęli siłą siedzibę MKZ Solidarności w Ustrzykach i tam kontynuowali protest.
VI
2 lutego 1981 roku do Ustrzyk przybyli przedstawiciele Komisji Rządowej celem zapoznania się z postulatami.. Wraz z nimi przybyli na ustrzycki strajk osoby z KKP Solidarność z Gdańska. Przybył też były uczestnik strajku ustrzyckiego emisariusz KOR Wieńczysław Nowacki. Podczas rozmów z Komisją niespodziewanie przysiadł się do rozmawiających i referował postulat budowy ukraińskich szkół i wprowadzenie języka ukraińskiego. Członkowie Prezydium Komitetu Strajkowego Władysław Moskalik i Mieczysław Barlewicz natychmiast zareagowali i przeprosili Komisję Rządową za incydent.
VII
Na podstawie zapisu Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie.
„Na dzięń 17 lutego 1981 roku zapowiedziano podpisanie Porozumienia Ustrzyckiego.. Przed wejściem Komisji Rządowej do małej sali zajmowanej przez ustrzyckich strajkujących wtargnęli „ komandosi” Wałęsy. Pojawił się też przebywający w Rzeszowie emisariusz KOR Wieńczysław Nowacki wraz Bogdanem Lisem z Gdańska i Lechem Wałęsą. Natychmiast wytworzono sztuczny ścisk i bardzo nerwową atmosferę, W pierwszym i drugim rzędzie posadzono ukraińców i korowców, którzy nie byli ani organizatorami strajku ani członkami Prezydium. Gdy Nowacki samowolnie referował potrzebę budowy Kościołów wice Przewodniczący KS Władysław Moskalik wezwał ks. Proboszcza który przejął omawianie postulatu.. Następnie, Lech Wałęsa co chwila ingerował w treść wysuwanych przez strajkujących postulatów. Po zwróceniu mu uwagi przez Przewodniczacego KS w Ustrzykach Antoniego Wojnarowicza zwrócił sie do obecnych z żądaniem zmiany przewodniczącego strajku. Wojnarowicz zrzekł się funkcji i oddał się do dyspozycji K.S. oświadczając że z powodu postawy Lecha Wałęsy nie można konstruktywnie prowadzić rozmów i kierować do Komisji Rządowej wszystkich postulatów. Po zabraniu głosu doradcy ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który poparł działania A.Wojnarowicza, obecni ponownie wybrali dotychczasowego Przewodniczacego. Jednak Wałęsa w dalszym ciągu nie dopuszczał do ujawnienia wszystkich postulatów i oświadczył że „ to co jest to wystarczy bo z Komisją Rządową tak ustalił”.Poza tym zabierali głos nieuprawnieni korowcy z zewnątrz co uniemożliwiało prowadzenie rozmów. Podczas drukowania tekstu Porozumienia Ustrzyckiego Bogdan Lis z otoczenia Wałęsy wykreślił pod porozumieniem nazwiska całego prezydium Komitetu strajkowego w Ustrzykach Dolnych a umieszczono w porozumieniach przedstawicieli Lecha Wałęsy.
Przewodniczący Komitetu Strajkowego w Ustrzykach Dolnych Antoni Wojnarowicz stanął przed dylematem.
Odroczyć rozmowy z Komisja Rządową, ryzykując ponowną pacyfikację, czy dać strudzonym ludziom w Bieszczadach historyczne Porozumienie. Wybrał to drugie. Jak oświadczył
===============================================
W miejscowości Wojtkowa, której dotyczy poniższy artykuł,
w 2018 roku Prezes IPN osobiście wręczył wysokie
odznaczenie Prezydenta Rzeczypospolitej osobie pochodzenia
ukraińskiego. W uzasadnieniu podniósł rzekomą aktywność
tej osoby w strajku ustrzyckim 1980.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
O S A D N I C T W O
Ziemi sanockiej 1340 -1650
Przedruk
. . . . . Zagadnienie osadnictwa ziemi sanockiej było już niejednokrotnie poruszane w literaturze historycznej, lecz nie było dotąd próby opracowania całości tego obszaru ani omówienia zespołu kwestii z osadnictwem tym związanych. Podobnie J.Rutkowski w pracy o kluczu brzozowskim omówił na wstępie początki osad należących do tego klucza oraz zwrócił uwagę na istnienie pomiędzy Polską a Rusią zalesionego pasa granicznego, w którym osady te powstawały. Istnienie tego granicznego pasa pralasów od Karpat po San przyjmował też M.Korduba. Najstarsze wzmianki o miejscowościach powiatu krośnieńskiego podawał ks. W.Sarna. Ogólnie i ubocznie poświęcił uwagę kolonizacji dóbr Balów nad Hoczewką i Solinką T.Mańkowski. Puszcze które człowiek musiał karczować, aby realizować swą działalność gospodarczą zajmowały około XIV wieku wielkie obszary. Wielka puszcza karpacka pokrywała stoki Beskidu Niskiego i Bieszczadów Dzięki swemu sąsiedztwu z Małopolską, ziemia sanocka została przyłączona do Polski wcześniej, aniżeli inne ziemie Rusi Czerwonej. Wyprawy Kazimierza Wielkiego, rozpoczęte w r. 1340 zakończone zostały w r. 1349 całkowitym zajęciem Rusi Halickiej. Sanocczyzna o której tylko tyle wiemy iż przed majem 1345 r. do Rusi Halickiej nie należała w r. 1345 należała do Polski. Świadczy o tym wzmianka w przywileju Kazimierza do kupców sądeckich, dalej że w 1352 r. istniał oddzielny starosta ziemi sanockiej, że w sanocczyźnie wcześniej jeszcze zostało wprowadzone prawo polskie. W okresie 1372-1379, kiedy rządy na Rusi sprawował z ramienia króla węgierskiego Władysław Opolczyk, ziemia sanocka była nadal odrębną jednostką administracyjną. Najstarszym jest przywilej lokacyjny wsi Brzozów /Stara Wieś/ z 2 X 1359 r. Wydał go Kazimierz Wielki Stefanowi, synowi Wojosta z Sobniowa jako osadźcy pozwalając na założenie nowej wsi w lesie zwanym Brzozowe na prawie niemieckim. Wielki rozmach akcji osadniczej przypadł dopiero na druga połowę XIV i na XV wiek. Świadczy o tym szereg dochowanych przywilejów lokacyjnych, mówiących o zakładaniu wsi na surowym korzeniu. Świadczą o tym liczne Wole i inne wiadomości. Wszystkie te osady otrzymały prawo niemieckie, zostały według tego prawa zorganizowane, oraz miały być powiększane przez sprowadzanie osadników i karczunek lasów. Jaka była jednak ludność zamieszkująca te osady przez wprowadzeniem prawa niemieckiego? Są dane, ze polska. Przemawiają za tym nie tylko bezpośrednie sąsiedztwo Małopolski i polska ludność w XV i XVI wieku, ale również wiadomości o prawie polskim, we wspomnianych przywilejach lokacyjnych. W dokumentach o wiele wcześniejszych bo z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIV wieku nie ma o prawie ruskim żadnej wzmianki, a jest jedynie o prawie polskim. Gdyby w tych pierwotnych osadach, były jakieś urządzenia prawa ruskiego to niewątpliwie w dokumentach byłoby to wspomniane, tym bardziej, że wspominają o prawie ruskim dokumenty późniejsze z XV wieku. Organizacja wsi na prawie polskim zanikła jednak wcześnie, wobec przemożnego wpływu prawa niemieckiego. Wreszcie, niewyjaśnione jeszcze musi pozostać pytanie czy zachowały się do XIV w. osady polskie z czasów pierwszych piastów, gdy wpływy polityczne były na tej ziemi silniejsze, zanim przeszła ona na kilka wieków pod panowanie ruskie. . . . .

Strajk Ustrzycki styczeń 1981. Ks. Proboszcz - Stanisław Matuła, zasłużony dla konsolidacji KS. Referował przed Komisją Rządową, postulat budowy tylko kościoła Rzymsko-Katolickiego w Ustrzykach Dolnych. Sprzeciwiał się decyzji Ordynariusza przejęcia Cerkwii Grekokatolickiej w Ustrzykach Dolnych w której banderowcy świecili siekiery i noże . Nie pozwolił agentowi banderowskiemu ze Strajku w Rzeszowie Nowackiemu zabrać głos w kwestiach sakralnych. Wkrótce, zmuszony do opuszczenia diecezji i Polski

Romuald Miksza-I z-ca Komendanta tajnej Polskiej Solidarnościowej Partii Narodowej
d/s informacji. /Komendantem był Antoni Wojnarowicz/ Podczas pacyfikacji Strajku czuwał nad bezpieczeństwem strajkujących razem z Prezesem Konsylium Narodowego Franciszkiem Szwedem z Zagórza.Romuald Miksza był Komendantem Posterunku Milicji w Lutowiskach. Odznaczony przez IPN.
.


Od prawej - Lech Wałęsa i Antoni Wojnarowicz



styczeń 1981. Jan Kotyński -czł. Prezydium KS /sł. prasowa. / red. Trybuny Bieszczadów. /
1981 r. Bezpośrednio po porozumieniu
Ustrzyckim Zarząd Regionu Bieszczadów wydaje własną
gazetę "Trybuna Bieszczadów". Chce wykorzystać ją w
przygotowywanym projekcie "osadnictwa i usług".
Redaguje zespół: Krzysztof Bross, Janusz:Kotyński, Jan Kwiatkowski, Zbigniew Mikucki, Kazimierz Walczak, Antoni Wojnarowicz.
Adres redakcji: Hoszów 50, 38-700 Ustrzyki Dolne
skrytka pocztowa 21,
przewodniczący Antoni Wojnarowicz - Hoszów,
zastępca przew.
Leon CzaplicJci - Jureczkowa,
skarbnik Stanisław Gnatowioz
-
Jasień,
członkowie zarządu: Wójcik Władysław - Sakowezyk, Dziadzio
Stanisław
- Górzanka, Pałka Jarosław - Werlas,
Moskalik Władysław - Średnia Wieś, Doliński Antoni
-
Jankowce, Barlewicz Mieczysław - Lesk, Makar "Jerzy -
Bezcmiechowa, Pałasz Michał - Olszanica, Mielnikiewicz
Jan
- Uherce, Deszczyński Frarciszek. Ropieńka,
Trebenda Adam - Załuż, Josz Walerian - Bykowce, Talarczyk
Stanisław
- Wujskie, Żyłką Michał - Baligród Osękowski
Stanisław
-Mchawa, Wójcik Maria - Cisną, Durda
Michał
- Kalnica, Fodkalicki Jarosław - Teleśnica,
Ruściński Ryszard - Łobozew, Jarecki Stanisław -Strwiążek.
Zjazd odwołuje dotychczasowych członków komisji
d/s realizacji Porozumień Ustrzyckich i powołuje do
w/w komisji : Antoni Wojnarowicz, Ryszard Trebenda,
Maria Wójcik, Jarosław Pałka o czym powiadamia OKZ.
Zjazd w części zmienia komisją rewizyjną i ustala
na
przewodniczącego Władysława Moskalika, członkowie:
Zbigniew
Blesiadecki, Stanisław Twardy, Władysław Wójcik, Antoni
Doliński, Jarosław Pałka, Adam Trebemda.
Zjazd powołuje Regionalny Sąd Koleżeński w składzie
:przew.
Jan. Kwiatkowski, z-ca przew. Antoni Doliński,
członkowie: Stanisław Twardy, Kazimierz Wronowski.
Powołuje stałą komisję d/s sprzętu rolniczego i
usług /zaopatrzenie/ Maria Wójcik,
Mieczysław Barlewicz, Władysław Wójcik,
Stanisław Twardy.
Zjazd ustala siedzibę Komitetu Regionu Bieszczady
w Ustrzykach Dolnych.
Biorąc pod uwagę wybitne zasługi w działaniu
na rzecz "Solidarności'Wiejskiej", a także w walce z
niesprawiedliwością, społeczną zjazd nadaje tytuł
Honorowego Członka Komitetu Regionu
Bieszczady n/w członkom "Solidarności": mec.
Franciszkowi Szwedowi Stronnictwo Narodowe , Emilowi
Faranowi nauczycielowi z Polany, Kazimierzowi Walczakowi
-b.
prac. OTL Ustrzyki Dolne, Marii Wójcik z Cisnej.
© Antoni Wojnarowicz
Kod i szata graficzna strony Marcin Adam. Wrocław, czerwiec 2017 r.
























